← Wróć do bloga

    Szukanie pracy to też praca. Dlaczego po 20 latach w rekrutacji założyłem RadarPracy

    Igor Lewandowski- Założyciel RadarPracy27 kwietnia 20267 min czytania
    Igor Lewandowski, założyciel RadarPracy, przy neonie z logo RadarPracy

    Szukanie pracy to też praca.

    Wiem jak to brzmi. Trochę jak slogan, trochę jak żart. Ale to jest najuczciwsze podsumowanie polskiego rynku pracy 2026 roku jakie udało mi się sformułować po 20 latach po obu stronach tego stołu.

    Najpierw jako rekruter w Stegmann Polska, potem w InJob, CPL, Sedivio. Setki procesów, tysiące CV, setki rozmów. A potem moment który zmienił wszystko: sam znalazłem się w sytuacji, w której musiałem szukać nowej roli.

    I wtedy zrozumiałem, że system w którym pracowałem przez dwie dekady jest w pełni sprawny tylko od strony pracodawcy. Z perspektywy kandydata to żmudna, wyczerpująca, źle zaprojektowana podróż przez kilkanaście portali, czterdzieści zakładek w przeglądarce i ciszę po aplikacji.

    Co naprawdę robi człowiek szukający pracy w Polsce w 2026

    Spróbujmy policzyć co składa się na „szukanie pracy", bo większość ludzi, włącznie z rekruterami, myśli że to jest jedna czynność. Tak nie jest.

    To jest co najmniej dziewięć osobnych zadań:

    1. Otwarcie kilku, kilkunastu portali (Pracuj, OLX, JustJoinIT, NoFluffJobs, Aplikuj, RocketJobs, Praca.pl, Infopraca, BlueLionJob, TheSmartJobs i inne) i przeskakiwanie między nimi.
    2. Filtrowanie po słowach kluczowych, które rzadko oddają to, co naprawdę chcesz robić.
    3. Czytanie ofert klonów, bo połowa rynku kopiuje opisy stanowisk.
    4. Ocena czy oferta jest aktualna. Wiele wisi miesiącami po obsadzeniu.
    5. Sprawdzenie firmy: kondycja finansowa, opinie na forach, kultura organizacyjna.
    6. Sprawdzenie ludzi którzy tam pracują, kto był wcześniej na tym stanowisku i dlaczego odszedł.
    7. Szukanie kontaktów pierwszego i drugiego stopnia, którzy mogą polecić.
    8. Znalezienie hiring managera lub rekrutera, sprawdzenie go na LinkedIn, próba nawiązania kontaktu.
    9. Aplikowanie. I cisza. I pytanie „czy w ogóle ktoś to przeczytał?".

    Dziewięć zadań. Każde wymaga czasu, decyzji, energii. A żeby zwiększyć szansę na sukces, trzeba je zrobić dla każdej oferty oddzielnie.

    Jeśli kandydat aplikuje na 30 ofert, to mnoży to przez minimum 30 minut. To nie jest „szukanie pracy". To jest etat. Bezpłatny etat, którego nikt nie widzi i za który nikt nie dziękuje.

    „Igor, przesadzasz. Pracuj.pl ma zaawansowaną wyszukiwarkę"

    Słyszę już ten komentarz. „Pracuj ma świetne filtry. JustJoinIT ma dopasowania. NoFluffJobs ma rzetelne widełki. Nie musisz tego wszystkiego robić ręcznie."

    Mam dwie odpowiedzi.

    Pierwsza: model biznesowy portali wymusza by mamić ilością

    Każdy z tych portali sprzedaje pracodawcy widoczność oferty. Im więcej ofert na portalu, tym lepsze ich statystyki sprzedażowe i tym dłużej kandydat zostaje w aplikacji.

    Wejdź na dowolny portal i policz ile widzisz wyników po pierwszym filtrze. 100? 200? Czujesz wtedy że jesteś we właściwym miejscu, bo „dużo ofert = dobra praca jest gdzieś tutaj". Wejdź na portal który pokaże Ci tylko 10 wyników: od razu czujesz „mało, słabo, gdzie indziej musi być więcej".

    To jest podświadomy mechanizm na którym ten rynek stoi.

    Ale prawdziwy problem leży głębiej: w tym, że żaden portal nie widzi pełnego rynku. Pracuj nie wie o ofertach z OLX. JustJoinIT nie wie o RocketJobs. Każdy z nich ma świetny algorytm dopasowania wewnątrz swojej bazy, ale Twoja idealna oferta może być na portalu na który dziś nie wszedłeś.

    Dopasowanie do wycinka rynku to nie to samo co dopasowanie do rynku.

    Druga: nawet jeśli wyszukiwarki są dobre, nie rozwiązują podstawowego problemu

    Bo żeby zwiększyć swoje szanse, musisz być wszędzie. A „wszędzie" oznacza logowanie się do 5-10 portali równolegle, bo każdy ma trochę inne oferty, inne filtry, inne układy.

    Skutek: dublowanie pracy, dublowanie aplikacji, frustracja, że ten „nowy strzał" w RocketJobs to ta sama oferta, którą widziałeś wczoraj na Pracuj. Tylko z inną datą publikacji.

    Klasyczne agregatory typu Jooble czy Indeed próbują to rozwiązać, ale wrzucają wszystko na kupę bez zrozumienia kontekstu i bez deduplikacji. 100 ofert na agregatorze często znaczy 60 unikalnych ról i 40 duplikatów.

    Czym jest RadarPracy

    RadarPracy to próba odpowiedzi na pytanie: co by było, gdyby kandydat wgrał CV raz, a system zrozumiał, czego naprawdę szuka, i pokazał mu z setek tysięcy ofert te kilkanaście, które naprawdę pasują?

    W tej chwili widzimy w bazie 223 985 aktywnych ofert pracy w Polsce. Z tego 222 451 to oferty świeże, opublikowane lub odświeżone w ciągu ostatnich 14 dni. Pochodzą od 50 313 firm. Skanujemy 37 źródeł: portale i strony karier polskich firm. Codziennie przybywa około 6 900 nowych ofert. Co godzinę CRON odświeża dane.

    I tu od razu zatrzymam się na dwóch rzeczach które są w RadarPracy inne niż w reszcie rynku.

    Po pierwsze: te liczby są publiczne i live

    Jeśli czytasz to za godzinę, dzień albo tydzień, wejdź na radarpracy.pl/status i sprawdź sam. Ostatnia aktualizacja z timestampem, status każdego źródła, liczba aktywnych ofert per portal. Wszystko otwarte.

    Pracuj, OLX, Indeed: żaden duży portal nie pokazuje publicznie ile ma ofert ani ilu firm, ani jak świeże są dane. Ja pokazuję, bo nie mam czego ukrywać. Transparentność jest dziś przewagą konkurencyjną sama w sobie. Wystarczy, że ktoś inny się jej boi.

    Po drugie: nie liczymy duplikatów

    Jeśli ta sama oferta jest na trzech portalach, w RadarPracy widzisz ją raz. To znaczy, że 223 985 to realne unikalne stanowiska, a nie napompowana statystyka. Każdy duplikat którego nie pokażemy to odzyskana godzina Twojego życia.

    A samo dopasowanie?

    Wgrywasz CV raz. AI rozumie co naprawdę robiłeś, w jakim kontekście, dokąd chcesz iść. Potem każda oferta dostaje wynik dopasowania w procentach uwzględniających Twoje doświadczenie, poziom, lokalizację, język. Pokazujemy Ci tylko te od 50% w górę. Bo poniżej tego progu szanse są zbyt niskie, żeby warto było marnować czas na aplikację.

    To jest etap zerowy lejka rekrutacyjnego, ale z odwrotnej strony niż klasyczne systemy. Klasyczny ATS robi pre-screening po stronie pracodawcy: ze 100 aplikacji wybiera 10 które rekruter ogląda. RadarPracy robi to samo po stronie kandydata: z 224 tysięcy ofert pokazuje 20, które kandydat ogląda. Ta sama matematyka, ta sama kompresja czasu, tylko z drugiej strony stołu.

    „Otwarty na pracę" nie powinien być piętnem

    Mam jeszcze jedno marzenie, o którym chcę powiedzieć głośno. Żeby każdy pracownik któremu kiedykolwiek przejdzie przez głowę zmiana pracy, i każdy aktywnie szukający, zaczynał od RadarPracy. Nie z powodów marketingowych. Z innego powodu.

    Na LinkedIn pojawia się dziś coraz więcej dyskusji o tym, że oznaczenie „Open to Work" stygmatyzuje. Że niektórzy rekruterzy na widok zielonej ramki przy zdjęciu mają w głowie: „desperat, zwolniony, problematyczny". Wiem, wiem, zaraz pojawią się komentarze: „ja tak nie robię", „w mojej firmie patrzymy na kompetencje", „to mit". Wszystkim Wam wierzę.

    Ale zadajmy sobie uczciwe pytanie. Pracownik który nie do końca jest zadowolony z pracy, nadal pracuje, ale rozgląda się za nową, wrzuci sobie zieloną ramkę na zdjęcie? Powie głośno że szuka? W większości przypadków nie. Bo wie że część firm, szczególnie tych z mniej dojrzałą funkcją HR, podejmie szybszą i prostszą decyzję. Nie zaczeka na pełen kontekst, „dlaczego szuka".

    To jest moment w którym kandydat traci. Bo zostaje sam ze swoim CV w 10 zakładkach przeglądarki, a rekruterzy którzy mogliby mu zaproponować ciekawą rolę nawet nie wiedzą że istnieje.

    W RadarPracy projektujemy temu alternatywę. Trzy poziomy. Sam wybierasz, gdzie się znajdujesz.

    Poziom pierwszy: pełna prywatność

    Wgrywasz CV, dostajesz dopasowane oferty, aplikujesz na te które Cię interesują. Nikt nie wie że szukasz: ani Twój szef, ani LinkedIn, ani rekruterzy. To jest baza i to już dziś działa.

    Poziom drugi: profil widoczny dla rekruterów, ale anonimowy

    System pomoże Ci stworzyć rozbudowany profil, nie CV, ale bardziej portfolio kompetencji, doświadczenia, motywacji, oczekiwań. Rekruterzy widzą Twoje kompetencje i mogą się odezwać z konkretną propozycją. Ale nie widzą Twojego nazwiska, zdjęcia ani obecnego pracodawcy, dopóki sam nie zdecydujesz że chcesz odsłonić kurtynę. To Ty decydujesz, komu odpowiadasz.

    Poziom trzeci: aktywne wysyłanie profilu do rekruterów

    Kiedy zobaczysz ofertę która Cię interesuje, jednym kliknięciem wysyłasz swój profil bezpośrednio do hiring managera. Bez generycznego CV, bez listu motywacyjnego, bez tego szumu. Rekruter dostaje portfolio dopasowane do jego oferty, z konkretnym scoringiem dlaczego pasujesz.

    Trzy poziomy: od pełnej niewidzialności do aktywnego dialogu z rekruterem. Wybierasz gdzie się znajdujesz i zmieniasz to kiedy chcesz.

    I w tym momencie zielona ramka „Open to Work" przestaje być Ci do czegokolwiek potrzebna. Bo zamiast publicznie deklarować że szukasz pracy, masz narzędzie które robi tę robotę dyskretnie i precyzyjnie. Bez piętna. Bez tłumaczenia się szefowi dlaczego widać Cię w wyszukiwarkach.

    Prywatność szukania pracy jest dziś przywilejem. W RadarPracy chcemy żeby była standardem.

    A samo budowanie profilu zamiast wysyłania PDF-ów, to jest zmiana na którą czeka też druga strona stołu. Pracodawca który dziś dostaje 100 aplikacji na ofertę, w RadarPracy dostanie 10 najlepiej dopasowanych z rozbudowanym kontekstem. Bez 6 sekund na CV, bez przypadku. Hiring manager wreszcie robi to do czego jest stworzony: rozmawia z ludźmi, ocenia dopasowanie, podejmuje decyzje. Nie filtruje plików PDF.

    Tak wygląda dobry kandydat na dobrą ofertę. Bez gry w lotto. Bez ślepego strzału. Bez 150 słabo dopasowanych aplikacji w tygodniu i bez ramki której nikt nie chce nosić.

    Dlaczego buduję to teraz, sam, po godzinach

    Nie dlatego żeby zbawić rynek pracy. Nie dlatego że wielkie portale są złe, robią swoją robotę i robią ją dobrze w ramach modelu który zbudowali 20 lat temu.

    Po prostu dziś technologia daje mi możliwości których 5 lat temu nie miałby nikt poza dużym zespołem inżynierów z budżetem na miliony.

    Mój model jest inny niż wielkich portali. Kandydat dostaje wartość pierwszy. Pracodawca już niedługo w łatwy sposób będzie mógł dotrzeć do dopasowanych kandydatów. Dla kandydatów to freemium z prawdziwego zdarzenia.

    Ale nie udaję że to rewolucja. To po prostu inny pomysł na ten sam problem.

    Nie obiecuję że zmienię rynek pracy w trzy miesiące. Obiecuję jedno: kompresję czasu w najgorszym etapie procesu.

    Po stronie kandydata: z dziesiątek godzin tygodniowo na szukanie do kilku. Po stronie pracodawcy: z 500 CV do 20.

    Reszta procesu zostaje. Rozmowy zostają. Decyzje zostają. Zniknie tylko ta część której nikt nie powinien robić ręcznie w 2026 roku.

    Dobry kandydat na dobrą ofertę. Bez stygmatyzacji „Open to Work". Bez gry w lotto. Bez ślepego strzału.

    Szukanie pracy to też praca. Ale nie musi być etatem na pełen wymiar obok prawdziwego etatu, na który właśnie się umówiłeś.

    A jeśli ten tekst przeczytał ktoś kto kiedyś szukał pracy w Polsce i pomyślał „dokładnie tak to wyglądało", to to jest właśnie powód dla którego ten newsletter się nazywa „Rynek Pracy bez Filtra". Bo o tym jak ten rynek naprawdę działa, mówi się za mało. A ja mam zamiar mówić o tym co poniedziałek.


    Igor Lewandowski. 20 lat w rekrutacji. Założyciel RadarPracy.pl. Buduje agregator ofert pracy z AI matchingiem CV solo, po godzinach. Aktualne dane systemu zawsze na żywo: radarpracy.pl/status


    Igor Lewandowski - Founder RadarPracy. Połącz się na LinkedIn.

    Znajdź pracę szybciej z RadarPracy

    Wrzuć CV i zobacz tylko dopasowane oferty z 10+ portali pracy.

    Powiązane artykuły

    Narzędzia, które pomogą Ci w kolejnym kroku

    Zobacz też: jak działa RadarPracy, oferty według branż, praca w IT oraz co robić, gdy nie możesz znaleźć pracy.